falun

Dalarna, czyli folklor i drewniane koniki

07:30

Wybierając się do Falun, zadałam pytanie, co warto tam jeszcze zobaczyć poza kopalnią. Niemal natychmiast wiele osób podpowiedziało mi Muzeum Dalarny. Zaciekawiło mnie to, bo - bądźmy szczerzy - nieczęsto się zdarza, by muzea regionalne budziły taki entuzjazm. Po wyjściu z Dalarnas museum rozumiałam już, dlaczego. Dalarna to kolebka szwedzkiego folkloru, więc jeśli chcecie zetknąć się z lokalną sztuką ludową, to od tego regionu zdecydowanie trzeba zacząć.
Wizytę w muzeum zaczynam od tabliczki, że jest to miejsce Google-Translator-friendly. Czyli może i informacji po angielsku jest niewiele, ale wszystko zostało napisano po szwedzku tak, że tłumacz Google'a powinien sobie bez problemu poradzić. A jak jakimś cudem nie masz smartfona (w końcu wszyscy mają, nie?), to w muzeum można wypożyczyć... Ot, technika idzie do przodu ;).
Pierwsze pomieszczenia to malarstwo i rzeźba ludowe, potem sztuka współczesna, jakieś wystawy gitar... Dość szybko mijam tę część, nie jest to dla mnie szczególnie interesujące. Nieco dłużej zatrzymuję się przy strojach ludowych - niestety tej tematyce poświęcono tylko jedno niewielkie pomieszczenie.
Szczęka opadła mi do samej ziemi, kiedy dotarłam do wystawy poświęconej dalmålning, czyli malarstwu z Dalarny. Ta forma sztuki ludowej rozwijała się w tym regionie w XVIII i XIX wieku i do dziś zachowało się mnóstwo jej przykładów. A czym dokładnie było dalmålning? To dzieło będące czymś pomiędzy obrazem a tapetą (szw. tapet), przedstawiające zazwyczaj sceny religijne lub z życia codziennego - osoby na malowidłach często były ubrane w stroje ludowe.
Z malarstwem z Dalarny nieodłącznie wiążę się też specjalny rodzaj malowideł / dekoracji zwany kurbits. Pojawił się on nieco później, bo dopiero pod koniec XVIII wieku. Kurbits charakteryzował się wielkimi ornamentami roślinnymi - wijące się liście i kwiaty są widoczne nie tylko na większości tapet, ale w ten sposób dekorowano też meble. Spójrzcie tylko na poniższe zdjęcia - duże, intensywnie kolorowe wzory roślinne przebijają się właściwie wszędzie. Nic dziwnego, że sztuka ludowa z Dalarny stała się tak charakterystyczna... :)
Jakby tego było mało, w Dalarnas museum znajduje się specjalne pomieszczenie, stworzone na wzór chaty sprzed dwóch stuleci. W środku możemy się przekonać, jak zaprezentowane wcześniej malowidła wyglądały na normalnych ścianach, wkomponowały się w przestrzeń mieszkalną... Ludowe wzory były właściwie wszędzie - na meblach, ścianach, sufitach, materiałach. Aż można było dostać oczopląsu od tych kolorów ;)
A potem kieruję się za strzałkami - one zaś wskazują na kolejną wystawę: dalahästar - koniki z Dalarny. Nie ma chyba bardziej charakterystycznego symbolu tego regionu niż drewniane figurki w kształcie konia, ozdobione lokalnymi wzorami. Wchodzę do pomieszczenia, nad którym rozwieszono pluszową końską skórę, naturalnie z tym samym wzorem - już wiem, że będzie ciekawie. I zdecydowanie tak jest, bo figurki ustawiono w najróżniejszych kompozycjach! Takiej wystawy koników z Dalarny to jeszcze nigdzie nie widziałam ;).
Historia drewnianych koników sięga XVII wieku - niewielkie zabawki były ręcznie strugane jako prezenty dla dzieci albo po prostu na sprzedaż na jarmarkach. Gdy kwieciste wzory - wspomniane wcześniej kurbits - na dobre rozgościły się w sztuce ludowej, koniki też zaczęto przyozdabiać w ten sposób. Stały się one dość popularną zabawką w regionie, ale do miana symbolu Szwecji urosły dopiero w 1939 roku. To wtedy podczas Wystawy Światowej w Nowym Jorku (The world of Tomorrow) zaprezentowano prawie trzymetrową figurkę konika w szwedzkim pawilonie. Dalahästar przypadły do gustu międzynarodowej publiczności, a ich popularność z roku na rok rosła. Na chwilę obecną to podobno najczęściej kupowana pamiątka w Szwecji (chyba będę musiała sobie kupić konika przed wyjazdem w takim razie... ;) ).
Lokalne wzory pojawiają się wszędzie - oddzielna wystawa w Muzeum Dalarny poświęcona była właśnie współczesnym przedmiotom codziennego użytku. W końcu co to za problem ozdobić kwiatami karton z mlekiem? ;)
Jednak muzeum skupia się nie tylko na sztuce ludowej. Kopalnia w Falun również miała duży wpływ na rozwój lokalnej społeczności i jej również poświęcono sporo uwagi. W Dalarnas museum można dowiedzieć się, jak wyglądało przed laty życie górników, można nawet zajrzeć do zrekonstruowanego mieszkania robotniczego. Muszę przyznać, że z historycznego punktu widzenia jest to bardzo ciekawa wystawa i aż żałowałam, że tak niewielka :).
Wbrew moim oczekiwaniom, Muzeum Dalarny nie było jakoś wybitnie duże. Większość wystaw zajmowała jedno, góra dwa niewielkie pomieszczenia. Całość spokojnie da się obejść w godzinę, a do środka zajrzeć zdecydowanie warto - chyba nawet sztokholmskie Muzeum Nordyckie nie dysponuje taką kolekcją sztuki ludowej.  A do tego wstęp jest darmowy ;).

Podobne posty

0 komentarze

Kraje

anglia (3) austria (2) belgia (1) chorwacja (12) dania (1) ekwador (5) finlandia (7) grecja (1) holandia (1) kolumbia (22) litwa (2) luksemburg (1) malta (2) niemcy (2) norwegia (1) panama (13) polska (22) portugalia (1) rumunia (7) słowacja (1) szwecja (160) włochy (7) zea (4)

Instagram