muzea

Muzeum Historii Naturalnej

08:08

Muzeum Historii Naturalnej było jednym z takich muzeów, które bardzo chciałam zobaczyć i które było mi zawsze bardzo nie po drodze. Położone koło Uniwersytetu, czyli niby łatwo tam dojechać metrem, ale jakoś nigdy mi się nie chciało ;). Aż miesiąc temu koleżanka zaproponowała seans w Cosmonovie - kinie znajdującym się w muzeum. A że żadna z nas wcześniej nie była w Naturhistoriska, to cóż, seans połączyłyśmy ze zwiedzaniem :).
Muzeum Historii Naturalnej - jak i wiele innych w Sztokholmie - oferuje darmowy wstęp. Oczywiście dotyczy to tylko wystaw, za wstęp do Cosmonovy musimy już zapłacić - w zależności od długości filmu: 75 albo 100 koron. Ekran kina to ogromna kopuła, coś jak planetarium :). My wybrałyśmy się na seans A beautiful planet - wywiera niesamowite wrażenie, gorąco polecam, jeśli zabłądzicie gdzieś do kina sieci IMAX :). Warto tylko mieć swoje słuchawki (no, chyba że chcecie wypożyczyć za dodatkową opłatą), bo filmy są po szwedzku, a po angielsku można posłuchać właśnie przez słuchawki. Dla mnie A beautiful planet było pierwszą próbą obejrzenia filmu po szwedzku i sama byłam w szoku, że sporo rozumiałam. Lektor mówił powoli i wyraźnie, to na pewno wiele pomogło ;).
Już po wizycie w Muzeum Historii Naturalnej w Londynie wiedziałam, że takie muzea są w dużej części skierowane dla dzieci. Tutaj też nie było inaczej. Szczególnie części poświęcone człowiekowi pełne były interaktywnych atrakcji dla dzieci. Chcecie zobaczyć ucho od środka, albo ułożyć narządy w brzuchu we właściwych miejscach? Spoko, tylko poczekajcie na swoją kolej ;). Ta wystawa była najgłośniejsza i najszybciej ją ominęłyśmy ;).
Jednak były w Naturhistoriska wystawy, które mnie zachwyciły. Nie tyle nawet tematyką, co ich wykonaniem. Skamieniałości i ewolucja, czyli dinozaury, skamieliny i duża dawka historii. Regiony polarne i przecudnie wykonane foki. Zresztą właśnie temu mogłabym się tam przypatrywać najdłużej - zwierzętom wyglądającym niemalże jak żywe. Był też dział z ptakami, gdzie można było stanąć pod głośnikiem, nacisnąć przycisk podpisany nazwą ptaka i wsłuchiwać się w wydawane przez niego dźwięki. Co ciekawe, tam akurat tłumów nie było ;)
Dla dzieci przygotowano dodatkową atrakcję - naklejki z serduszkami, by oznaczyć nimi ulubiony obiekt. Chyba zgodziłabym się tu z większością dzieci, bo ogrom serduszek znalazłam przy jajkach, z których wykluwały się małe dinozaury... Urocze ;)
Genialna jest też wystawa poświęcona szwedzkiej naturze. Znów się zachwyciłam precyzyjnie wykonanymi zwierzętami, ale także pięknym tłem. Uchwycono momenty polowania, przedstawiono sen zimowy czy różnicę w futrze zimowym i letnim. Niby przyroda podobna do naszej polskiej, ale w sumie nie przypominam sobie, czy po wyjściu z podstawówki kiedykolwiek myślałam o takich rzeczach ;).
A do Naturhistoriska zapraszam na Frescativägen 40, przy stacji metra Universitetet (czerwona linia). Otwarte od wtorku do niedzieli w godzinach 10-18. Nawet jak nie macie dużo czasu, to jest to fajne miejsce, by po prostu sobie pospacerować i przyjrzeć się wystawom - wiele rzeczy jest na tyle oczywistych, że nie ma potrzeby czytać wszystkich informacji. Choć, na szczęście, ciekawostek też tu nie brakuje ;).
Swoją drogą... co powiecie na takie oznaczenie toalet? ;)

Podobne posty

0 komentarze

Kraje

anglia (3) austria (2) belgia (1) chorwacja (12) czarnogóra (2) dania (1) ekwador (5) finlandia (7) grecja (1) holandia (1) kolumbia (22) litwa (2) luksemburg (1) malta (2) niemcy (2) norwegia (1) panama (13) polska (22) portugalia (1) rumunia (7) słowacja (1) szwecja (168) włochy (7) zea (4)

Instagram