panama

Most Ameryk oraz pocztówki i inne pamiątki z Panamy

14:34

Żeby dostać się do Veracruz, musimy przekroczyć Kanał Panamski. Najwygodniej to zrobić przy samym wejściu do Kanału od strony Oceanu Spokojnego, wybudowanym w 1962 roku Mostem Ameryk (Puente de las Américas). Już sam przejazd mostem robi wrażenie i tylko szkoda, że wysokie ogrodzenie zasłania niesamowite widoki, które ciągną się z obu stron...
Przed wybudowaniem Mostu Ameryk, przekroczenie Kanału było możliwe tylko na śluzach: Miraflores i Gatun. Nic więc dziwnego, że Stany Zjednoczone podjęły decyzję o zainwestowaniu 20 milionów dolarów w budowę nowego połączenia obu brzegów Kanału. Aż do 2004 roku przez Most Ameryk przebiegał główny szlak przez Panamę, jednak w 100 lat (w sumie to 101... ;) ) po utworzeniu państwa panamskiego otworzono kolejny most, nazwany z tej okazji Mostem Stulecia (Puente Centenario).
Po przejechaniu przez Most Ameryk docieramy do niewielkiego punktu widokowego - możemy stąd zobaczyć zarówno Kanał, jak i cały most. Koleżanka parkuje samochód tuż przy kilku małych budynkach, które przywodzą na myśl raczej Azję niż Amerykę...
To pomnik postawiony na pamiątkę 150-lecia obecności chińskiej mniejszości etnicznej na terytorium Panamy. Pierwsza grupa Chińczyków przybyła na te tereny w 1854 roku, obecnie w Panamie mieszka ich około 150 tysięcy. Takie azjatyckie miejsce w sercu Panamy robi bardzo pozytywne wrażenie :)
Punkt widokowy przy Moście Ameryk oraz chińsko-panamskim pomniku był pierwszym miejscem w Panamie, gdzie wypatrzyłam stoiska z pamiątkami. Pamiętając moje doświadczenia z Kolumbii i Ekwadoru (gdzie pamiątek nie było właściwie nigdzie i potem bardzo żałowałam, że nie zdecydowałam się na zakupy w pierwszym - i jedynym - wypatrzonym miejscu...) chciałam od razu kupować jak najwięcej ;). Na szczęście koleżanka powstrzymała mnie od tego, mówiąc, że na panamskiej starówce wypatrzę znacznie więcej pamiątek po rozsądniejszych cenach ;).
Okazało się to prawdą :). Gdy dwa dni później zawędrowałyśmy do Casco Viejo - starego miasta, bez trudu znalazłam kilka mniejszych i większych sklepików z pamiątkami. Wszystkie miały mniej więcej ten sam asortyment i właściwie te same ceny. 2 pocztówki za dolara (4 zł). 2 magnesy za 5 dolarów (20,15 zł). W sumie nigdzie nie można było się dowiedzieć, ile kosztują pojedyncze sztuki, sprzedawcy zawsze mówili "dwa za...". Ale akurat pocztówek to mi nigdy za mało ;).  Najdroższe na półkach były produkty lokalne - głównie ubrania i tkaniny. Większość pozostałych pamiątek to jednak przede wszystkim standardowa chińszczyzna - identyczne torebki, bluzki itp., które mogę kupić w Szwecji z napisem "Sztokholm", tam wisiały na wieszakach z napisem "Panama". Masowa produkcja ;).
Pocztówki kupić się udało, ale problem pojawił się ze znaczkami. Nie sprzedawano ich w żadnym sklepie z pamiątkami, nikt mnie nie umiał skierować do poczty... Zresztą skrzynek na listy też nigdzie nie widziałam ;). Potem z pomocą koleżanki i Google'a dowiedziałam się, że w historycznym centrum Panamy oddziału pocztowego nie ma. Najbliższy powinien być na uczelni, gdzie koleżanka nawet bywała, ale internet twierdził, że poczta ta należy już do historii. W końcu, bazując na informacjach w Google, skierowałam się do centrum handlowego, położonego w odległości 30 minut spacerem. Zbliżając się tam, czułam się jak kompletna turystka... 30 stopni w cieniu, słońce za chmurami, ale dla mnie to wciąż upał - krótkie spodenki, krótki rękawek, ciemne okulary... Miejscowi przy tej pogodzie niemal wszyscy chodzili w dżinsach, niektórzy mieli nawet długie rękawy. Zdecydowanie się tam wyróżniałam ;).
Na szczęście po dłuższym błądzeniu dotarłam w końcu do oddziału pocztowego i stanęłam pod wielkim znakiem Correos. Kolejka była całkiem niezła, do tego standardowo otwarte tylko jedno okienko, choć w dwóch pozostałych siedziały plotkujące panie... Jak w Polsce! ;) Na dodatek pan przede mną chciał nadać paczkę do Stanów i nie mówił po hiszpańsku, a do tego słabo po angielsku i nikt nie potrafił się z nim dogadać. W końcu przyszła moja kolej i moim pięknie łamanym hiszpańskim kupiłam znaczki na pocztówki do Europy. Choć w sumie znaczki to za dużo powiedziane. To były pieczątki przybite na papierze samoprzylepnym, które miałam przykleić do kartek jak znaczki. Wyglądało to jak na poniższym zdjęciu po prawej ;). Znaczek kosztował 0,45 balboa (1,80 zł) za sztukę, co mnie zaskoczyło, biorąc pod uwagę, że prawie wszystko w Panamie jest dość drogie, a tu nagle takie tanie znaczki? Z drugiej strony parę lat temu koleżanka wysłała mi pocztówkę z Panamy ze znaczkiem za 0,35 balboa (1,40 zł) i kartka doszła, więc wszystko jest możliwe ;). Moje pocztówki wylądowały w skrzynce ponad 3 tygodnie temu - w piątek, 20 stycznia. Póki co nic mi nie wiadomo o tym, żeby choć jedna doszła, ale to w sumie jeszcze dość krótko... Pożyjemy zobaczymy ;)

Podobne posty

0 komentarze

Kraje

anglia (3) austria (1) belgia (1) chorwacja (8) dania (1) ekwador (5) finlandia (6) grecja (1) holandia (1) kolumbia (22) litwa (2) luksemburg (1) malta (2) niemcy (2) norwegia (1) panama (5) polska (17) portugalia (1) rumunia (7) słowacja (1) szwecja (121) włochy (7)

Instagram