dzieje się w sztokholmie

Robot Championship i zima w Sztokholmie

08:16

STHLM Robot Championship - taki plakat rzucił mi się w oczy już w ubiegłym roku i nawet trochę mnie to zaciekawiło. Jednak zeszłej jesieni miałam tyle rzeczy na głowie, że nie zdecydowałam się zgłębiać tematu. Tym razem było trochę inaczej - plakat promujący wydarzenie wisiał w windzie w pracy od końca października, więc nie dało się go przeoczyć. Nawet mi, która przecież zazwyczaj korzysta ze schodów. Mój pracodawca był jednym z głównych sponsorów imprezy i tak się szczęśliwie złożyło, że akurat moje nazwisko zostało wylosowane jako pierwsze przy rozdawaniu darmowych wejściówek ;). W takiej sytuacji grzechem byłoby nie skorzystać z okazji, więc w sobotnie przedpołudnie razem z koleżanką z pracy skierowałyśmy się do Tekniska Museet.
Całe wydarzenie było dwudniowe, jednak większość głównych atrakcji miała miejsce w sobotę. Inna koleżanka, po zerknięciu na stronę internetową Robot championship stwierdziła, że to zabawa dla dzieci i trudno było nie przyznać jej racji. Nie wiedziałam zbytnio na co się nastawiać, ale chciałam wierzyć, że mieszkańcy Sztokholmu są na tyle pomysłowi i utalentowani, iż jakieś ciekawe roboty przyjdzie nam zobaczyć... Byłam chyba nieco zbyt naiwna ;).
Chyba największą popularnością - przynajmniej wśród twórców robotów - cieszył się konkurs Minisumo. Wiadomo, małe robociki są pewnie najprostsze do stworzenia (co nie zmienia faktu, że takiego też bym nie potrafiła zrobić ;) ), jednak też najnudniejsze do oglądania. Takie dwie maszynki zderzą się ze sobą i to już wystarczy, by jedna wypadła z ringu, czyli koniec gry...
Całkiem sporo osób wzięło też udział w konkursie Folkrace, gdzie zdalnie sterowanym pojazdem trzeba było pokonać tor z niewielkimi przeszkodami i wieloma zakrętami. Tutaj nie do końca rozumiałam sens, bo choć część pojazdów faktycznie wyglądała na własnoręcznie zrobione, to niektóre sprawiały wrażenie kupionych w sklepie zdalnie sterowanych samochodzików.
Były takie momenty, gdy właściwie nic się nie działo, tylko uczestnicy przygotowywali roboty, a dzieciaki biegały w tę i z powrotem. W takich chwilach uwagę przyciągało stoisko jednego ze sponsorów, który proponował układanie na czas robota z klocków Lego. A do wygrania były słodycze i drobne gadżety od firmy. Wygląda na to, że takie zabawy lepiej wychodzą jednak dzieciom niż dorosłym ;).
Jak już wspomniałam, nie za bardzo wiedziałam, czego się mam po tym wydarzeniu spodziewać, ale chyba jednak bardziej wyobrażałam sobie roboty, a nie mini-robociki. A tych pierwszych było niestety jak na lekarstwo i - co nie dziwi - były otoczone dość sporą grupą osób.
Akurat ten drewniany niby-pająk to nawet całkiem mi się spodobał... ;)

Jednak po godzinie kręcenia się w tę i z powrotem pomiędzy arenami stwierdziłyśmy, że raczej nie mamy tam czego szukać. Nie zapowiadało się na to, by mogło być ciekawiej, więc korzystając z okazji, postanowiłyśmy jeszcze trochę połazić po samym muzeum. O Tekniska pisałam już swego czasu, więc jeśli jesteście ciekawi tego miejsca, zapraszam do wpisu :).
W końcu jednak zgodnie stwierdziłyśmy, że w taką pogodę szkoda marnować czas na siedzenie w muzeum - zwłaszcza, gdy wydarzenie okazało się znacznie poniżej oczekiwań (których nawet nie miałyśmy ;) ). Za to na dworze świeciło piękne słońce i widoki były zdecydowanie nielistopadowe. Sztokholm w ubiegłym tygodniu przepięknie zasypało i choć na chwilę obecną ze śniegu niewiele co zostało, to jeszcze w weekend szwedzka stolica lśniła bielą. Taki jesienny spacer to zdecydowanie większa przyjemność niż jakieś tam Robot championship ;).
Co powiecie na taką jesień? ;)

Podobne posty

0 komentarze

Kraje

anglia (3) austria (2) belgia (1) chorwacja (12) czarnogóra (2) dania (1) ekwador (5) finlandia (7) grecja (1) holandia (1) kolumbia (22) litwa (2) luksemburg (1) malta (2) niemcy (2) norwegia (1) panama (13) polska (22) portugalia (1) rumunia (7) słowacja (1) szwecja (168) włochy (7) zea (4)

Instagram