göteborg

W Universeum najfajniejszy był kosmos

19:59

Niemal wszystkie przewodniki po Göteborgu zachwalają Universeum jako jedno z największych i najciekawszych muzeów miasta. Czytając opisy, podchodziłam do niego zarówno sceptycznie, jak i z ciekawością. Lubię akwaria, gady czy lasy tropikalne - zawsze fajnie zobaczyć to wszystko zebrane w jednym miejscu. Tyle, że z drugiej strony ciężko nie zadać sobie tu pytania: czy zobaczę tu w ogóle coś nowego? Od Universeum zaczęłam moją majówkę w Göteborgu, bo było to chyba jedyne muzeum otwarte w weekend aż do 18 ;).
Zaczęłam zwiedzanie chyba od najgorszej części, jeśli chodzi o sobotnie popołudnie - działu o nazwie Droga wody (Vattnets väg). To część poświęcona środowisku wodnemu w Szwecji, więc możemy tam zobaczyć miejscowe rośliny czy zwierzęta, a także zahaczyć o charakterystyczne szwedzkie domki znad wybrzeża. Wystarczy tylko podążać ścieżką biegnącą wzdłuż strumienia. Wbrew pozorom nie wygląda to jednak aż tak ciekawie jak brzmi (zresztą, w ogóle brzmi to ciekawie? :P ). A dlaczego nazwałam tę część najgorszą? Cóż, wodospady, kładki, domki i zwierzątka - czego więcej trzeba rozwrzeszczanym dzieciakom? Jeśli lubicie straszny hałas i bycie w kółko deptanym i popychanym - Vattnets väg jest dla Was. Jeśli nie, polecam przejście do innych wystaw ;).
Lubię akwaria, o czym mogliście się już przekonać chociażby w moich wspomnieniach z Dubaju. I chyba nie tylko ja je lubię, bo takie atrakcje wyrastają wszędzie jak grzyby po deszczu. W samym tylko Göteborgu zahaczyłam jeszcze o jedno muzeum z akwarium - Sjöfartsmuseet Akvariet. Jednak to w Universeum zainwestowało też w krótki szklany tunel, gdzie możemy przejść, obserwując ryby pływające nad naszymi głowami, a taka atrakcja zawsze cieszy się sympatią turystów ;).
Oczywiście, to największe akwarium (o objętości - bagatela - 1,4 miliona litrów) nie jest jedynym w Universeum. Obok znajdziecie mnóstwo innych, mniejszych. Można w nich obserwować rybki z raf koralowych, rozgwiazdy, płaszczki, koniki morskie czy meduzy. Łącznie w Universeum znajduje się kilkaset gatunków ryb i innych morskich żyjątek. I w sumie miejsce to nie różni się niczym od setek innych akwariów na świecie :).
Tuż obok akwarium znajduje się inny dział o ciekawej nazwie: Zabójcze piękności (Dödliga skönheter). Z nazwą tą trudno mi się nie zgodzić, bo część ta poświęcona jest wężom, których gładka skóra i interesujące wzory są przecież przepiękne ;). Niestety, nie tylko ja tak uważam, bo tu też było sporo dzieciaków, które chciały skłonić węże do poruszenia się, waląc w szyby. Aż się rozmarzyłam, wyobrażając sobie scenę rodem z Harry'ego Pottera ze znikającą szybą... ;) Tylko zwierząt szkoda, bo - oczywiście - w okolicy nie było nikogo z obsługi muzeum, kto zaprowadziłby tam porządek.
Całe muzeum obejmuje kilkupiętrowy budynek, a większość wystaw zajmuje całe albo pół piętra. Tylko jedna rozciąga się na większy obszar i jest to Las deszczowy (Regn­skogen). Wystarczy zrobić parę kroków za zamkniętymi drzwiami, a okulary i obiektyw aparatu natychmiast zachodzą parą wodną. W środku jest gorąco i wilgotno - prawie jak w prawdziwym lesie tropikalnym. Mijam panią z obsługi wykłócającą się z jakąś młodą laską o wniesiony przez nią kubek ze Starbucksa, ale dla dziewczyny widać pismo obrazkowe (zakaz wnoszenia napojów i posiłków) było zbyt skomplikowane... ;) Szybko mijam też sąsiednią ścieżkę, bo wodospad chlapie wodą we wszystkie strony, a ja tak jakoś nie wzięłam parasola do muzeum... ;)
Natychmiast z uśmiechem podchodzę do dużej szyby, za którą śpią leniwce. W Panamie nie udało mi się żadnego zobaczyć (poza rozjechanym :P ), więc miło dla odmiany zobaczyć jakiegoś z bliska. Tutaj już na szybie jest duża naklejka z napisem: Prosimy nie pukać w szybę, musimy się wyspać! ;) Spodobała mi się też lekko oddzielona część, w której latały przepiękne kolorowe ptaszki.
Jednak najbardziej zachwyciła mnie wystawa zatytułowana po prostu Kosmos (Rymden). Bo o ile akwaria czy lasy tropikalne są fajne, to jednak wszystko to się już gdzieś kiedyś widziało, i to pewnie nieraz. Sporo muzeów poświęconych naturze idzie w tym kierunku i choć zawsze przyjemnie popatrzeć, to jednak niczego nowego się tam raczej nie dowiemy. A ja właśnie po to przecież chodzę do muzeów - żeby się czegoś nauczyć, coś z tej wizyty wynieść. I właśnie dlatego Kosmos mnie zafascynował. Owszem, mamy tu jakieś filmiki, wystawy, prezentacje... ale przede wszystkim ogrom mega ciekawych informacji. Najbardziej mi się spodobały fragmenty stacji kosmicznej - można było zobaczyć i przeczytać, jak wygląda np. siłownia czy toaleta w kosmosie i ile się trzeba nagimnastykować, by skorzystać z takich podstawowych sprzętów. Ponadto było tu znacznie spokojniej - od razu widać, że czytanie przerasta sporo odwiedzających ;).
Czy warto zajrzeć do Universeum? Jeśli lubicie tego typu atrakcje, to czemu nie. Jednak zdecydowanie polecam wizytę na tygodniu, żeby można było w spokoju nacieszyć się wszystkimi wystawami. W weekendy to jednak masakra...
A tak z informacji praktycznych - muzeum jest otwarte codziennie (tak sobie chwalą, że nawet we wszystkie święta można tam zajrzeć), od 10 do 18. Bilet dla osoby dorosłej poza sezonem kosztuje 190 koron (81,75 zł), a w sezonie 250 koron (107,60 zł). Ceny są według mnie nieco za wysokie, nawet jak na Szwecję. Na szczęście do Universeum można też wejść za darmo w ramach Karty Miejskiej, ale o niej opowiem już osobno... ;)
A może ktoś z Was był w Universeum i podobało mu się tam nieco bardziej niż mi? ;)

Podobne posty

0 komentarze

Kraje

anglia (3) austria (1) belgia (1) chorwacja (12) dania (1) ekwador (5) finlandia (7) grecja (1) holandia (1) kolumbia (22) litwa (2) luksemburg (1) malta (2) niemcy (2) norwegia (1) panama (13) polska (21) portugalia (1) rumunia (7) słowacja (1) szwecja (155) włochy (7) zea (4)

Instagram