bieszczady

Rzuć wszystko i jedź w Bieszczady (2)

07:10

Ostatnimi czasy praca i wyjazdy pochłaniają mnie na tyle, że ciężko znaleźć tyle wolnego czasu, ile wymaga napisanie dłuższego posta. Za to z przyjemnością odprężam się, przeglądając zdjęcia z wakacji. A wypad z Bieszczady to jeden z takich wyjazdów, gdzie zdjęcia potrafią oddać znacznie więcej niż słowa... :)
Pierwszego dnia, ze względu na dobre prognozy pogody, wybraliśmy trasę przez Tarnicę i Halicz. Prognoza na drugi dzień zapowiadała ciepły i słoneczny dzień, ale tylko do pewnego momentu. Dlatego zdecydowaliśmy się wyruszyć z Przełęczy Wyżnej na Połoninę Wetlińską, a stamtąd gdzieś dalej w góry - na ile pogoda pozwoli. Na za wiele nie pozwoliła, niestety, ale 15-kilometrowy spacer po górach to zawsze coś ;).
Na szczęście przed południem pogodę mieliśmy jak marzenie i wejście na Połoninę Wetlińską to była czysta przyjemność :). Z Przełęczy Wyżnej biegnie tam żółty szlak, wejście którym przewidziano na 1:15 godz. Mi zajęło to trochę mniej czasu, rodzicom nieco więcej, więc akurat mogłam sobie posiedzieć na górze i złapać oddech, ciesząc się słońcem ;).
Choć Chatka Puchatka plasuje się na końcu rankingów jeśli chodzi o jakość schronisk górskich w Polsce, to zimne piwo mieli (za całe 10 zł za puszkę ;) ), a wtedy nic więcej do szczęścia mi nie było potrzebne ;). Ale raczej zatrzymać się na dłużej w miejscu bez kanalizacji, bieżącej wody i elektryczności to bym nie chciała, za reklamowane na stronie "spartańskie warunki" raczej podziękuję... Za to posiedzieć na słońcu z czymś zimnym do picia i podziwiać takie widoki... czemu nie? ;)
Sama Połonina Wetlińska nie jest wyjątkowo wysoka - w najwyższym punkcie (Roh) liczy sobie zaledwie 1255 m n.p.m. Ciągnie się za to na długość 8 km i bądźmy szczerzy, nikt nie chodzi w Bieszczady dla wysokości, a właśnie dla widoków :)
A chodząc w towarzystwie mojej mamy, zaczyna się zwracać uwagę nie tylko na krajobrazy górskie, ale też na wszystkie chwasty dookoła. Usłyszałam wprawdzie, że chwasty i kwiatki mają swoje nazwy, ale mi do szczęścia wystarczyło wiedzieć, że zrobiłam zdjęcie białym czy fioletowym kwiatkom... ;) No i oczywiście wypatrywałam jaszczurek, które w wielu miejscach wygrzewały się na słońcu.
Tutaj na trasie już tak bardzo nie gnałam do przodu - w końcu to nie ja nosiłam w plecaku płaszcze przeciwdeszczowe i nierozsądnym byłoby oddalanie się od nich zanadto ;). I za nami i przed nami kłębiły się coraz ciemniejsze chmury, ale my póki co wciąż szliśmy w słońcu...
W pewnym momencie nie dało się już nie słyszeć grzmotów... również dobiegających z obu stron. Przestaliśmy się więc zastanawiać, czy uda nam się uciec przed burzą. Sensowniej było pomyśleć, która z burz złapie nas na szlaku pierwsza ;)
Gdy krajobraz dookoła zaczął wyglądać już tylko jak na poniższym zdjęciu, doszłam do wniosku, że chyba lepiej będzie schować aparat do torby. Chwilę potem w pośpiechu wyciągaliśmy już płaszcze przeciwdeszczowe... W coraz większej ulewie dotarliśmy do Przełęczy Orłowicza i nikt już nie myślał o dalszych wspinaczkach - po coraz bardziej śliskich ścieżkach skierowaliśmy się w dół do Wetliny.
Gdy - bardziej zsuwając się i zjeżdżając niż schodząc - w końcu dotarliśmy do Wetliny, deszcz już właściwie ustał, a nawet gdzieniegdzie prześwitywało słońce. Wyglądaliśmy tak uroczo jak to tylko możliwe po takiej wędrówce, a moje buty schły chyba jeszcze przez dobre dwa dni potem ;). W sumie to chyba do dzisiaj ich do końca nie doczyściłam... ;P
A gdy pogoda nie pozwala już na dalsze wędrówki, to pozostaje tylko testowanie lokalnych piw i wieczór z książką. W ciągu urlopu przeczytałam kilkanaście tomów ze "Świata dysku" Pratchetta... i muszę przyznać, że bardzo mi odpowiadały takie wieczory ;).

Podobne posty

0 komentarze

Kraje

anglia (3) austria (1) belgia (1) chorwacja (12) dania (1) ekwador (5) finlandia (6) grecja (1) holandia (1) kolumbia (22) litwa (2) luksemburg (1) malta (2) niemcy (2) norwegia (1) panama (13) polska (17) portugalia (1) rumunia (7) słowacja (1) szwecja (143) włochy (7) zea (4)

Instagram