alfabet emigracji

T jak Temperatury

15:34

Zrobiłam tego screenshota z miesiąc temu i od tej pory pokazuję go każdemu, kto wyskoczy do mnie z pytaniem: "ale jak ty sobie w ogóle radzisz z tym wariackim mrozem w Szwecji?". Mamy teraz początek lutego. Za oknem jest coś około 5 stopni, ciemno i wygląda, jakby za chwilę miało zacząć padać. Cóż, nie wygląda mi to na zimę, wcale a wcale. Zaskakująco dużo osób uważa, że szwedzka zima musi być mroźna i biała, i wiecie co? Bardzo bym chciała, by była taka w Sztokholmie... :(
Dobra, zacznijmy od jednego drobnego szczegółu. Morze Bałtyckie. Wpływa ono znacząco na pogodę w tej części Szwecji. Aż zarzucę Wam kilka cytatów z Wikipedii (tak, to jest dopiero źródło informacji, prawda? ;) ) na temat łagodnego klimatu w Sztokholmie. "Sztokholm ma klimat wilgotny kontynentalny. Pomimo swojego położenia na północy, Sztokholm charakteryzuje się relatywnie łagodną pogodą w porównaniu do innych miejsc położonych na podobnej szerokości, albo i nawet bardziej na południe. Miejska wyspa ciepła w połączeniu z przewagą wiatru wiejącego od lądu a nie od morza w lecie sprawia, że Sztokholm ma najcieplejsze lata ze wszystkich krajów nordyckich. Zimy w Sztokholmie są o ponad 20 °C łagodniejsze niż na innych obszarach położonych tak samo na północy. Średnie temperatury zimą wahają się pomiędzy -3 do -1°C i tylko okazjonalnie spadają poniżej -20°C. Wiosna i jesień są zazwyczaj chłodne i łagodne."
Tak, może tu być zimno. Tak, czasem jest mroźno i biało, ale... szczerze mówiąc, niewystarczająco. Wiem, że w danym roku zima może być bardzo mroźna, a w kolejnym niezwykle łagodna, ale podczas moich dwóch ostatnich zim w Szwecji było tu cieplej niż w tym samym czasie w Polsce. I naprawdę chcę wierzyć w to, co mówią moi szwedzcy koledzy: "zima może jeszcze wrócić". Niech zgadnę, na Wielkanoc? :P
[ Średnie minimalne i maksymalne temperatury w Sztokholmie ]
Kolejne, co mnie wręcz dobija, to wciąż powtarzane zdanie: "Szwecja jest zimna". Albo komentarze po przeczytaniu wiadomości w tym stylu: "Szwedzi drżą, bo mrozy sięgają rekordowych -34,8C". Tak, brzmi to jak mróz, trudno zaprzeczyć. Ale śmiem wątpić, że sporo osób przeczytało coś więcej z tego artykułu niż tylko tytuł. Dostawałam wiadomości w stylu: "Dlaczego tam wróciłaś? W Polsce było tylko -20, a teraz się ociepliło do -10. Ale -35, serio?". A wiecie co, pierwsze zdanie tego artykułu brzmi: "Najniższa jak dotąd temperatura tej zimy została odnotowana w Nikkaluokta w Laponii, w północnej Szwecji." Nikkaluokta jest jakieś... 1000 km na północ od Sztokholmu? My tutaj mieliśmy wtedy może z 0 stopni, bo prawdziwe zimno (czyli jakieś -15 :P) nadeszło dopiero parę dni później. A, patrząc na odległość w linii prostej, ze Sztokholmu to bliżej mi do Warszawy niż do tamtego miejsca...
[ Źródło: smhi.se ]
Więc tak to teraz wygląda. Dla tych, którzy nigdy nie widzieli mapy Szwecji :P. To całkiem długi kraj. Wystarczająco długi, by - w skrajnych przypadkach - różnice temperatur między północą a południem wynosiły nawet 30 stopni. Zresztą jak widać na mapie, teraz w Malmö jest +7, gdy Kiruna sięga -18, a to jeszcze nie tak źle, w porównaniu z tym, jak zimno zwykle bywa tam w zimie. Pomiędzy tymi miastami jest odległość w linii prostej ok 1330 km. To więcej niż pomiędzy Warszawą a Florencją czy między Wrocławiem a Petersburgiem. Nigdy nie spodziewalibyście się takiej samej pogody w Warszawie i we Włoszech, więc dlaczego nagle w całej Szwecji miałyby być takie same niskie temperatury?
A wiecie, Sztokholm nie jest nawet pośrodku. Wiem, że dla wielu osób (ba, nawet dla wielu Szwedów w Sztokholmie!), wszystko na północ od stolicy nie jest warte uwagi, ale hej, te miejsca istnieją! ;) Większość wiadomości w internecie, które wspominają o kolejnych rekordach zimna w Szwecji, odnoszą się do Laponii. Dotyczą terenów położonych dobre 1000 km na północ ode mnie. Więc kiedy słyszę komentarze w stylu: "Chciałbym cię tam odwiedzić, ale boję się zimna", to przychodzi mi do głowy tylko jedna myśl: "ale serio?". A odkąd się przeprowadziłam do Szwecji, wszyscy myślą, że rękawiczki i skarpety to teraz najlepszy prezent dla mnie, przy każdej możliwej okazji... to akurat wywołuje u mnie ogromny uśmiech ;).
[ Source: maps.google.com ]
Oczywiście, położenie nad morzem wpływa nie tylko na łagodne zimy. Lata są naturalnie nie tak gorące jak to bywa w bardziej kontynentalnej Europie. Choć zdarza się jak np. w 2014 r., kiedy było bardzo gorąco. Nawet tak bardzo na północ jak w Umeå temperatury przekraczały 30 stopni. Ale to nie było zbyt normalne ;). W Sztokholmie lato oznacza ok. 20-25 stopni i z mojego punktu widzenia jest to pogoda idealna. Z wiatrem od morza może być nieco chłodno, ale zdecydowanie wolę to od upałów przekraczających 30 stopni.  Problem może stanowić nieprzewidywalność pogody ;). Statystycznie lipiec jest najcieplejszym a sierpień najwilgotniejszym miesiącem w Sztokholmie. A ubiegłego lata prawie cały lipiec był deszczowy z temperaturami ok. 15 stopni, zaś sierpień był ciepły i słoneczny. Więc, jak ktoś kiedyś powiedział (prawdopodobnie jakaś zraniona kobieta... na pewno jakaś zraniona kobieta): nigdy nie wierz prognozom pogody ani męskim obietnicom ;).
[ Szwedzkie lato - najlepszy dzień w całym roku ]

[ Instalowanie szwedzkiego lata. Instalacja nie powiodła się. Błąd 404: lata nie znaleziono. Lato nie jest dostępne w twoim kraju. Proszę spróbować w Meksyku. ]
Choć właściwie ubiegły rok to był... dziwny. Zima skończyła się jakoś w lutym i początek marca przyniósł wreszcie ciepłą, słoneczną pogodę. Było nawet 15 stopni, a ja nawet nie oczekiwałam, że będę mogła założyć wiosenną kurtkę już z początkiem marca. To była taka miła niespodzianka po bardziej deszczowej niż białej zimie. Więc wiosna dobiła do tych 10-15 stopni... i tak zostało. Dni się wydłużały, ale wiosna w pełni nie nadchodziła. Marzec, kwiecień, maj - zlały się w jeden długi miesiąc. Cały czas taka sama temperatura, więcej deszczu i wiatru niż słońca. Artykuły jak ten nie poprawiały mi humoru - "Pogoda w maju w Szwecji była najgorsza od 1962 r.". A to i tak tylko dla całego kraju - Sztokholm "dostał" jeden z najgorszych majów w historii. Najbardziej deszczowy od ponad dobrych dwóch stuleci. Te magiczne 20 stopni zobaczyłam na termometrze dopiero w połowie czerwca, kiedy moi rodzice przyjechali do Sztokholmu, przywożąc ze sobą z Polski lato ;).
[ Szwecja nastawiona na kolejne deszczowe Midsommar  - The Local ]
Więc było ładnie i ciepło... przez kilka dni w środku czerwca. I pewnie pogoda stwierdziła, że już starczy tego dobrego i Midsommar było znów chłodne i deszczowe. Miałam trochę szczęścia i uciekłam wtedy z deszczowego Sztokholmu do zaskakująco ciepłej i słonecznej Umeå ;) Koniec czerwca był jednak bardzo ładny, temperatury sięgały nawet 30 stopni (przez 2 czy 3 dni, ale wciąż ;) ) i to był idealny czas, by odkrywać Archipelag Sztokholmski na ten przykład. Ale wtedy przyszedł lipiec. Ten teoretycznie najcieplejszy miesiąc w roku, kiedy Szwedzi spędzają wakacje we własnym kraju, bo pogoda jest zazwyczaj tak ładna. Zazwyczaj, ale nie w 2015 ;). "Deszcz i chłodna pogoda na miejscu spowodowały rekordowy wzrost rezerwacji w biurach podróży, bo Szwedzi wyruszają za granicę w poszukiwaniu słońca i ciepła" - pisał The Local. - "Choć pogoda się nieco ociepliła z początkiem lipca, Szwecja doświadczyła najbardziej deszczowego maja od 1962 r., a większość czerwca i lipca była bardzo rozczarowująca dla miłośników słońca."  Na szczęście po beznadziejnym lipcu... i większości czerwca... i maju, kwietniu i marcu... sierpień w końcu przyniósł Szwecji ładną pogodę!
[ Szwedzkie miasto wygrzewa się w rekordowym jesiennym słońcu - The Local ]
Ale kiedy ładna pogoda już przyszła, została na dłużej. Mój manager zwykł mówić: "Kiedy zaczyna padać w Sztokholmie, to pada przez kilka tygodni. Ale jeśli wychodzi słońce, to również świeci ono tygodniami." Po pięknym i ciepłym sierpniu, nadeszła bardzo przyjemna złota jesień. Wrzesień i październik były zaskakująco ładne, nawet listopad nie był tak ponury i ciemny jak zeszłoroczny. W sumie nie tak trudno o to z drugiej strony, bo w listopadzie 2014 roku było łącznie może ze 4-5 godzin światła słonecznego - przez cały miesiąc w Sztokholmie... To nawet gorzej niż na północy w tamtym czasie... Temperatury czasem spadały do zera, zwłaszcza w nocy, ale słonecznie dni były bardzo przyjemne. Taka cieplejsza pogoda została właściwie aż do końca roku - nawet grudzień w Sztokholmie czasem rozpieszczał nas 10-15 stopniami!
Ale, jak widać, pogoda w Sztokholmie potrafi być bardzo nieprzewidywalna. Ale gdzie taka nie jest? ;)
I proszę, nigdy mi nie mówcie, ze powód, dla którego nie chcecie przyjechać do Sztokholmu to "bo tam jest zimno". Naprawdę, zimy mogą być łagodniejsze niż w Polsce a lato... szwedzkie lato zwykle jest piękne ;).
A jeśli wciąż nie jesteście przekonani, pamiętajcie, co mówią Skandynawowie: nie ma czegoś takiego jak zła pogoda, są tylko nieodpowiednie ubrania ;).

Ten post jest częścią Alfabetu Emigracji. A inne posty na literę T znajdziecie poniżej!
- C'est la vie: T for Stół


A photo posted by Gabi (@gabralbn) on

Podobne posty

1 komentarze

  1. Jak dobrze, że powstają takie wpisy - też walczę ze stereotypem zimnej Szwecji. Kilka lat temu, kiedy w Polsce lato było dość deszczowe, my przyjechaliśmy ze szwedzkich wakacji opaleni i nikt nie chciał nam wierzyć, że taką opaleniznę przywieźliśmy właśnie z północy ;)

    OdpowiedzUsuń

Kraje

anglia (3) austria (1) belgia (1) chorwacja (12) dania (1) ekwador (5) finlandia (7) grecja (1) holandia (1) kolumbia (22) litwa (2) luksemburg (1) malta (2) niemcy (2) norwegia (1) panama (13) polska (21) portugalia (1) rumunia (7) słowacja (1) szwecja (155) włochy (7) zea (4)

Instagram