trochę prywaty

Nie lubię przeprowadzek

21:05

W środę rano znalazłam tę kartkę na wycieraczce i zdałam sobie sprawę, że te poranne hałasy, które słyszałam od poniedziałku, to żaden irytujący sąsiad. To wymiana okien w budynku, a że byłam chora i niezbyt wychodziłam z domu, więc jakoś przegapiłam wcześniej kartkę z informacją o tym wywieszoną na dole klatki... A kartka zostawiona na mojej wycieraczce nie brzmiała zachęcająco - chcieli wymieniać okna w wynajmowanym przeze mnie mieszkaniu w piątek. A właściwie od piątku, bo "to może trwać nawet do 15 dni roboczych"...
Żeby nie było, nie mam nic przeciwko wymianie starych okien w tych chłodnych mieszkaniach, ale piątek to był dla mnie najgorszy możliwy czas. Zwłaszcza, że w weekend i tak miałam się wyprowadzać i chciałam to zrobić na spokojnie, poza tym jestem pewna, iż im też by się lepiej pracowało w pustym mieszkaniu. Ale to, co mnie najbardziej zaskoczyło, to dalsza treść kartki zostawionej na wycieraczce. "Pomiędzy 7 a 8 przyjdziemy po twoje klucze. Nie zamykaj drzwi na zamek, do którego klucza nie posiadamy. Jeśli nie masz wolnych kluczy, dorób zapasowy. Usuń zasłony i kwiaty. Odsuń wszystko na odległość ok. 1 metra od okna..." W sumie to zacięłam się już na początku listy. Wiem, że to Szwecja. Wiem, że ludzie tutaj sobie ufają i tak dalej... Ale ja mam jakąś blokadę psychiczną, by zostawić klucze do mieszkania, w którym są wszystkie moje rzeczy, obcym robotnikom. Którzy pewnie byli Polakami czy coś podobnego :P. Z drugiej strony, nie wezmę przecież urlopu, by doglądać robotników w mieszkaniu, z którego się wyprowadzam następnego dnia. Cóż, przykro mi, nie jestem Szwedką, nie ufam ludziom :P. Zresztą, i tak nie miałam nawet zapasowych kluczy do przekazania.
Kolejny problem to "odsuń wszystko na odległość ok. 1 metra od okna". Wiecie, jak łatwo przychodzi aktywność fizyczna po problemach z nerkami? Cóż, zdecydowanie nie tak łatwo, by przesunąć łóżko umieszczone jak na powyższym zdjęciu. Biorąc to wszystko pod uwagę, napisałam właścicielce mieszkania, że nie ma szans, by zacząć wymianę okien w piątek i żeby skontaktowała się z nimi nt. rozpoczęcia prac w poniedziałek. A że i ona uznała to za lepszy pomysł, więc napisała im maila, a ja poinformowałam ich w najbardziej szwedzki sposób...
...przyczepiając kartkę na drzwiach ;). W sumie to nawet nie wiem, czy ktoś próbował się dobijać do drzwi, bo o 8 wyszłam do pracy i kiedy wróciłam do domu, robotników od okien już nie było. Ulżyło mi, bo sama myśl o przeprowadzce do nowego miejsca sprawiała, że czułam się zmęczona i nie chciałam się dodatkowo stresować wymianą okien.
Z pomocą mojego Kolumbijczyka przenieśliśmy większość moich rzeczy do nowego mieszkania jeszcze w sobotę. Na szczęście nie zostawiliśmy prawie nic na niedzielę, bo pogoda zmieniła się w zimną, szarą i deszczową wiosnę i zdecydowanie noszenie bagaży w taką pogodę nie byłoby najprzyjemniejszą rzeczą do roboty... Zwłaszcza, że nowe mieszkanie okazało się nie najlepszym miejscem do ogrzania się. Z kaloryferami ustawionymi na maksymalne grzanie, temperatura wynosi ok. 17 stopni i wydaje się to tu całkowicie normalne. Jak to ujęli moi szwedzcy koledzy z pracy - właściciele mieszkań mają obowiązek utrzymania temperatury w budynku na poziomie ok. 18 stopni, a że dla mnie to temperatura na podwójny koc i hektolitry gorącej herbaty... dla Szwedów, widać, normalka ;). Znacznie gorszy jest brak ciepłej wody. Dzisiaj się dowiedziałam, że muszę ją odkręcić na ok. 5-10 minut zanim się nagrzeje, co dla mnie jest strasznym marnotrawstwem wody... Cóż, jutro postaram się to jakoś ogarnąć w administracji budynki, bo wygląda na to, że nie tylko ja tu mam taki problem. Na szczęście właściciel mieszkania jest bardzo pomocny, więc może wkrótce ciepła woda będzie się pojawiać po 5-10 sekundach, a nie minutach ;).
W niedzielę skończyliśmy przeprowadzkę oraz sprzątanie poprzedniego mieszkania. Nie chcę nawet myśleć o tym, jak ono wygląda dzień później, gdy robotnicy zaczęli wymieniać okna :P. Na teraz jedyne, co mi zostało, to zwrot kluczy, odzyskanie depozytu i próby przywrócenia dłoni i paznokci do stanu sprzed sprzątania i przeprowadzki... Ale bardzo się cieszę, że mam to już za sobą, choć czuję się jakbym nie miała w ogóle weekendu i jestem bardzo zmęczona. Nienawidzę przeprowadzek. Choć muszę przyznać, że podoba mi się to miejsce. Bardzo małe, ale przytulne :)

Podobne posty

2 komentarze

  1. Czesc Gabi.
    Twoj blog jest suuuper.Bardzo podoba mi sie Twoja szczerosc co do zycia w Szwecji.
    Pozdrawiam Kasia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za komentarz. Również pozdrawiam! :)

      Usuń

Kraje

anglia (3) austria (2) belgia (1) chorwacja (12) czarnogóra (2) dania (1) ekwador (5) finlandia (7) grecja (1) holandia (1) kolumbia (22) litwa (2) luksemburg (1) malta (2) niemcy (2) norwegia (1) panama (13) polska (22) portugalia (1) rumunia (7) słowacja (1) szwecja (168) włochy (7) zea (4)

Instagram