lublin

Przedświąteczna wizyta w Lublinie

22:57

Więc wczoraj rano, po pakowaniu późną nocą, opuściliśmy Sztokholm i skierowaliśmy się na lotnisko Skavsta. Wyglądało na to, że Szwecja sobie powoli przypomina, że w grudniu powinien padać śnieg, bo w pobliżu lotniska mogliśmy zobaczyć niewielką białą warstewkę. W Modlinie przywitała nas cieplejsza pogoda... i mój tata, który zabrał nas prosto do Lublina. Wczoraj spędziliśmy wieczór z rodziną, ale dzisiaj nie chcieliśmy spędzić całego dnia w domu. Więc teraz zobaczycie trochę zdjęć z tego przedświątecznego spaceru po Lublinie :)
Zaczęliśmy zwiedzanie od trasy podziemnej, która jest jedną z nowszych atrakcji miejskich i o której czytałam wiele pozytywnych komentarzy. Trasa trwa ok. 40 minut i teraz, poza sezonem, jest tylko kilka wejść dziennie. Jako że do następnego wciąż mieliśmy trochę czasu, poszliśmy do sklepu z pamiątkami, a o 14 zeszliśmy do podziemi.
Trasa zaczęła się od "lekcji" historii Lublina. Przewodnik oprowadzał nas z jednej piwnicy do drugiej, opowiadając historię miasta. Ogólnie trasa wydawała się bardzo krótka, jako że po wysłuchaniu każdej z części szybko przemieszczaliśmy się do innej piwnicy, nie mając czasu, by się zatrzymać, rozejrzeć czy porobić zdjęcia. Potem była krótka prezentacja o pożarze w Lublinie w XVIII wieku i była to najciekawsza część trasy, jakkolwiek z przydługim i nudnym wstępem.
Jeśli ta trasa była rozczarowaniem dla mnie, która przecież rozumie po polsku, nie chcę myśleć, jak to odebrał mój Kolumbijczyk. Dostał kartkę po angielsku z wyjaśnieniem tego, o czym mówi przewodnik... Tylko, że często było zbyt ciemno, by cokolwiek czytać, a do tego informacje w stylu "jako że zilustrowano to też dźwiękami, nie powinno być problemów ze zrozumieniem"... Cóż, jakoś nie ma nic specjalnego w tych lubelskich podziemiach.
Z podziemi wyszliśmy na Plac po Farze, o którym pisałam już w moim poprzednim poście o Lublinie. W Polsce wciąż nie ma zimy, więc stare miasto wygląda nieco smutno i szaro.
Jako że wciąż mieliśmy trochę wolnego czasu, zdecydowałam, że pójdziemy do muzeum miejskiego w Piwnicy pod Fortuną. To jedna z najnowszych atrakcji Lublina - fajne nowoczesne muzeum. Ponadto mieliśmy szczęście i bilety kosztowały tylko połowę ceny w promocji (co było miłe, ale i bez tego bilety są tanie - zaledwie 10 zł za normalny).
Rozpoczęliśmy zwiedzanie od sali z instrumentami tortur. Jakkolwiek nie była duża, naprawdę podobało mi się, jak wszystko przygotowano. Ciekawe wystawy z informacjami po polsku, angielsku, niemiecku i ponadto napisane alfabetem Braille'a. Robiło wrażenie!
Jedną z sal jest dawna winiarnia ze ścianami i sufitem pokrytymi polichromiami z XVI wieku. Była to jedyna część muzeum, gdzie weszliśmy z przewodnikiem, który w ciekawy sposób opowiadał o historii tego miejsca i znaczeniu malowideł.
Muzeum jest naprawdę ciekawe, ale nie mieliśmy czasu, by obejrzeć wszystkie sale, bo byliśmy umówieni z moimi przyjaciółkami. Więc z muzeum poszliśmy prosto do pobliskiej restauracji na pizzę i piwo :)
Kiedy skończyliśmy, było już wystarczająco ciemno, by zacząć naszą sesję zdjęciową ;). Niestety na starówce nie ma dekoracji świątecznych, ale nocą Lublin i tak wygląda niesamowicie!
Bo jak tu nie lubić kotów? A już zwłaszcza tych kotów, które podchodzą do ciebie i potrzebują twojej uwagi ;)
W pobliżu Trybunału stoi choinka, a w oknach można zobaczyć niewielkie dekoracje, ale raczej niewiele więcej. Dlatego też przeszliśmy przez Bramę Krakowską i skierowaliśmy się na Krakowskie Przedmieście, które znacznie lepiej przygotowano na święta :)
Naprzeciwko ratusza postawiono większą choinkę i pierwsze z dekoracji: renifera z saniami. Niestety, tylko sanie się świeciły i nie było żadnych działających lampek na reniferze :( Chyba miasto oszczędza prąd :P
Cały deptak na Krakowskim Przedmieściu udekorowano płatkami śniegu na latarniach. Widzieliśmy tam też grupę kolędników. Nie ma śniegu, ale wciąż można poczuć, że zbliżają się święta!
W wielkiej bombce również nie wszystkie lampki działały. Myślałam o zrobieniu kilku zdjęć ze środka, ale było zbyt ciemno (większość żarówek była wyłączona) i nie wyglądało to za ciekawie. Jeden dzień, nowe atrakcje turystyczne - dotąd nieznane rodowitej lubliniance ;), no i lubelskie ozdoby świąteczne. A jutro już opuszczamy Lublin. Ameryka Południowa czeka!

Podobne posty

0 komentarze

Kraje

anglia (3) austria (1) belgia (1) chorwacja (12) dania (1) ekwador (5) finlandia (6) grecja (1) holandia (1) kolumbia (22) litwa (2) luksemburg (1) malta (2) niemcy (2) norwegia (1) panama (13) polska (17) portugalia (1) rumunia (7) słowacja (1) szwecja (143) włochy (7) zea (4)

Instagram