ekwador

Jak poznałam twoją matkę ;)

03:30

Siedzę na hotelowym łóżku w ekwadorskiej stolicy i zajadam Ptasie Mleczko otrzymane od rodziców jeszcze w Lublinie. Siedzę i myślę jak ogromne są różnice w postrzeganiu rodziny pomiędzy Europą a Ameryką Południową.  I jak skomplikowane jest bycie tutaj, gdy nie zna się hiszpańskiego. Chyba w końcu zrozumiałam jak czuje się mój facet w Polsce ;)

Zaczęłam się stresować wczoraj podczas lotu z Medellin do Quito. Na lotnisku miała na nas czekać mama mojego Kolumbijczyka. On nie mógł się doczekać spotkania z nią, ja się zastanawiałam jak się porozumieć prawie bez znajomości hiszpańskiego i co też sobie ona o mnie pomyśli. Mój Kolumbijczyk śmiał się ze mnie,  pewnie nie pamiętając swojej pierwszej wizyty w Polsce i pytań w stylu "Czy twój tata ma broń?" :P Więc teraz przyszła moja kolej, by się stresować ;)

Na lotnisku mogłam powiedzieć tylko "hola" i właściwie w ciszy pojechać do hotelu. Nie przeszkadzało mi to, bo i tak byłam tak zmęczona, że zdrzemnęłam się w taksówce, ponadto mój Kolumbijczyk nie widział się z mamą przez długi czas i byłam pewna, że lepiej im się rozmawiało bez mojego przeszkadzania ;) Ale na dzisiaj nie było wymówek, mieliśmy spędzić razem cały dzień i trzeba było podjąć wyzwanie: Gabi, spróbuj sprawić dobre wrażenie! I było to trudne zadanie,  bo nawet jeśli potrafiłam sklecić mniej lub bardziej zrozumiałe zdania, musiałam się dwa razy zastanowić czy wypada to w tej kulturze powiedzieć :P W sumie to mój Kolumbijczyk rozmawiał czasem z matką po hiszpańsku, czasem ze mną po angielsku. W tych rzadkich momentach dyskusji całej trójki, robił za tłumacza, choć starałam się wyłapać jak najwięcej i jakoś odpowiadać moim ubogim hiszpańskim. Ale czasem się po prostu poddawałam, pozwalając facetowi mówić. Tu puedes hacerlo mejor. Ty zrobisz to lepiej.

Po całym dniu zwiedzania Quito razem, nie umiem powiedzieć,  jakie wrażenie wywarłam. Może osoby, która bardzo długo suszy włosy :P Ale to nie moja wina,  że mój powiedział mamie, że "przyjedziemy za 5 minut, kiedy tylko Gabi wysuszy włosy", gdy ja dopiero wychodziłam spod prysznica i musiałam jeszcze wybrać i założyć ubrania, nałożyć krem, założyć soczewki, wysuszyć i uczesać włosy, umalować się... Naprawdę ktoś by uwierzył, że to zajmie tylko 5 minut? :p Ale przez cały ten czas jakoś tak czułam się pozytywnie i stres gdzieś znikł. Może nie wywarłam aż tak złego wrażenia? ;) I mam tylko nadzieję,  że wciąż będzie ok, bo ma to dla mnie spore znaczenie. Póki co jestem zadowolona, mimo problemów z komunikacją. Właśnie dlatego jestem teraz sama w hotelu. Kiedy tylko wróciliśmy do naszych pokojów, ona zadzwoniła do jakiejś kuzynki tu, w Quito. Spotkanie rodzinne. Wyobrażając to sobie, zapytałam, czy mogę zostać w hotelu. Cansada? Tak, trochę zmęczona, ale przede wszystkim nie chcę spędzić kilku godzin, gapiąc się w ścianę i próbując nie zasnąć,  gdy cała reszta będzie nawijać po hiszpańsku tak szybko, że i tak nic nie zrozumiem. Stwierdzili, że niestety, ale mam rację. Mam nadzieję, że moje 'nie' nie było obraźliwe dla nikogo, ale wierzę, że w takim przypadku mój Kolumbijczyk by mi to powiedział i zmusił do wyjścia... Więc cel numer jeden na 2015 rok: nauczyć się español! 

Podobne posty

2 komentarze

  1. OK, to znaczy ze rodzina Kolumbijczyka nie mieszka w Kolumbii ale w Ekwadorze?
    Jesli chodzi o robienie za tlumacza, znam to, tyle ze czesto mnie to spotykalo, a nie mojego szwedzkiego meza bo niewiele osob z mi oich dawnych kontaktow polskich zna angielski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polsce nie mieliśmy takich problemów, bo oprócz moich rodziców reszta mojego otoczenia zna angielski :). A rodzina jest i w Kolumbii i w Ekwadorze :)

      Usuń

Kraje

anglia (3) austria (2) belgia (1) chorwacja (12) czarnogóra (2) dania (1) ekwador (5) finlandia (7) grecja (1) holandia (1) kolumbia (22) litwa (2) luksemburg (1) malta (2) niemcy (2) norwegia (1) panama (13) polska (22) portugalia (1) rumunia (7) słowacja (1) szwecja (168) włochy (7) zea (4)

Instagram